-A wiesz nawet,a ty?
Usiadłam na kanapie
-A ja?...jestem padnięty
-To może ty siadaj a ja coś ugotuje?
-nie jestem głodny ...
-a to przepraszam czyli mała drzemka
Zaśmiał się
-to znaczy tak rozumiem
Ja po krótkiej zdrzemce wstaałam
ale pochwili dowiedziałam się ,że to nie jest taka krótka drzemka
Był środek nocy a za oknem gwieździste niebo i lśniący księżyc...
Kiedy Matt jeszce spał,usiadłam na parapecie...Byliśmy
dość wysoko...to było może 5,6 piętro
A moje nogi spokojnie zwisają z parapetu...
Zaczełąm śpiewać...o rzeczach niemożliwych...
Nagle coś położyło ręce na moich ramieniach
Aż zerwałam się ze strachu,prawie był spadła gdyby nie te ręce
przez które prawie dostałam zawału...
Zamknełam oczy westchnełam po chwili je otworzyłam i spojrzałam w dół
obróciłam się...Ujrzałam tam Matt'a
-...wiesz co ja cie chyba zabije
szepnełam i doałam
-ale chyba ty zrobisz to pierwszy
Przytuliła go
-ale i tak Bogu dzięki,że to ty...
-no ale wiesz,że to ja cie przestraszyłem?
-lepiej mi tego nie przypominaj
Uśmiechnełam się,a Matt pomógł mi zejść z parapetu
-To co teraz robimy?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz