Jej oczy,były przepełnione krystalicznym płynem,który,jak mogło by się wydawać spływał po policzku.
-Renesmee?-zacząłem
-Tak,Ashfur?-odparła słabo
-Czemu możemy się już nigdy nie zobaczyć?Przenoszą cię gdzie indziej?Przeprowadzasz się?Nie rozumiem...-mogło by się wydawać,że mój pysk jest przepełniony radością,ale i tęsknotą.-Jak się przeprowadzisz będziemy się kontaktować?-dodałem
-Posłuchaj...
-Tak?
-Mój czas..mój czas powoli dobiega końca...-"CO?" w jednej chwili,źrenice pomniejszyły się,jakby zanikły.
-To znaczy....-powiedziałem drżącym głosem.-
Żyj z całych sił,i
uśmiechaj się do ludzi,
bo nie jesteś sam.
Śpij nocą śnij,
niech zły sen,
niech cię nigdy więcej nie obudzi,
teraz śpij,
niech dobry Bóg zawsze cię za rękę trzyma,
kiedy ciemny wiatr,
porywa spokój siejąc smutek i zwątpienie...
pamiętaj że
Jak na deszczu łza,
CAŁY TEN ŚWIAT
nie znaczy nic,
Chwila która trwa
może być najlepszą z Twoich chwil...
-wyrecytowałem,ponieważ śpiewać nie potrafię za bardzo.Nie chciałem odnościć się w prost do ...śmierci.Wolę to przedstawić w taki sposób
(Renesmee?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz