piątek, 19 lipca 2013

od Jessy do Matt'a

-a więc tak...coś o mnie
uśmiechnełam się
-ale musze nie ma nic ciekawego
-oj mów
-Nasi biologiczini rodzice nas porzucili
wylądowaliśmy w domu dziecka
ale nikt niechciał nas zaadoptować
bo ludzie biorą te niemowlaki
uwarzają ,że te starzsze sprawiają więcej kłopotu
z wychowaniem...na początku sprawiało to nam problem
i żal,ale z czasem przyzwycziliśmy się do tego...
któegoś wieczora uciekliśmy
kupiliśmy sobie jakies nie duże mieszkanie,
zapomnieliśmy o rodzicach
ale kiedy oglądałam telewizję ujrzałam coś nie prawdopodobnego...
nasi prawdziwi rodzice o identycznym nazwisku...
Naszymi rodzicami byli ważni ludzie kraju
ojciec jest prezydentem,a mam ambasadorką od spraw zagranicznych...
mam zamiar im to kiedyś powiedzieć,ale boję się,że mi nie uwierzą...
ale mam coś co należy do mamy jej naszyjnik
tylko jeden istnieje taki na świecie
Kiedy pytałam się w domu dziecka skąd to mam
powiedzieli ,że miałam to już kiedy mnie tu przywieźli...
Pójde kiedyś do nich i wszystko im powiem...
Wiem to nieprawdopodbne i pewnie mi nie wierzysz

Powiedziałam ze smutną miną...udawając sztuczny uśmiech
który nigdy mi nie wychodził bo nie umiałam schować moich emocji

(Matt?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz