Zmierzyłam wzrokiem psa,wyglądał na bezpańskiego.
-Cześć,jestem Renesmee-podałam łapę na znak przyjaźni.
-A ja Ashfur.-pies odwzajemnił gest i szybko spuścił wzrok.
-Nie obraź się,może pomyślisz że jestem wścibska,ale to ta ciekawość,masz dom?-zapytałam nie pewnie,bałam się że pies się obrazi...
-Nie...-odparł obojętnie,ale wykryłam w jego wypowiedzi smutek,który najwidoczniej próbował ukryć.
-To wspaniale!-wykrzyknęłam
-Co?!-zdziwił się,aż podskoczył.
-Znaczy to źle...Ale widzisz,właśnie stoisz w sercu Happy Dog.-wyjaśniłam,ale nie dokładnie,pies wydawał się być oszołomiony.
-Aha,ale co to ma do rzeczy?-zapytał niepewnie.
-Możesz tu mieszkać.-ciągnęłam dalej.
-Na prawdę?!-kiwnęłam głową,Ashfur wydawał się być baaardzo szczęśliwy.Zaszczekałam specyficznie,zaraz po tym podbiegła do nas Emily.
-Cześć Renesmee,a kto to?Wyglądasz znajomo...A to ty jesteś Ashfur,pies jeżdżący pociągiem,chodź no tu,przyda cię się kąpiel.-wywnioskowała dziewczyna.Pobiegła szybko na drugie piętro i przeszukiwała półki.-Gdzie ten szampon...-nie przestawała przebierać pośród innych preparatów czystości.Po paru minutach pies był czysty jak łza.
-I jak?-zapytałam przyglądając się czystemu Ashfurowi
(Asfhfur?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz