Kiedy szłam przez las jako zwyła dziewczyna...
Przyznaje się ...zgubiłam drogę
-Jak tak szybko mozna tracić oriętację?!
Moje słowa rozległy się echem po lesie
i kopnełam w drzewo
z którego zeskoczył pies
Przez chwile myślałam,że przypadkowo spadł przezemnie
nie wiedziałam,że to pies zamieniajacy sie w człowieka
więc zaopiekowałm się nim..on nic nie mówił więc to nie był człowiek
-przepraszam,nie chciałam
Zobaczyłam ,że jego łapy są w fatalnym stanie
Po chwili cała droga do domku na polanie przypomniała mi się
wziełam wilka na plecy i zaniosłam tam...
W domku nie było nikogo...położyłam wilka na kocu pod kominkiem
-za raz wracam malutki...
Pocałowałąm go w czoło
i pogłaskałam...
Przyniosłam bandaże,rywanol,w ógole całą apteczkę
opatrzyłam go...a na stępnie wyszłam do kuchi po jedzenie kiedy wróciłam nie wiedziałam psa
ujrzałam człowieka w bandażach...
Talerze z jedzeniem wyleciały mi z rąk...
Byłam w szkoku nie wiedziałam co się dzieje...
Zaczełam zbierać resztki roztrzaskanego talerza
a chłopak który jeszcze przed chwilą był psem pomógł mi zbierać
Wziełam wdech i powiedziałam
-Hej,to ty byłeś jeszcze przed chwilą...
zabrakło mi słow
-psem
powiedział i dodał
-tak ja przepraszam,że cię przestraszyłem
-wiesz mogłeś powiedzieć wsześniej kompletnie nie wiedziałam
-przepraszam,ale właśnie zauważyłem,że psom żyje się lepiej od ludzi
Zaśmiałam się i powiedziałam
-pieskie życie...
-tak właśnie...
-to przezemnie spadłeś z tego drzewa?
-nie jak widziałaś był silny wiatr i uderzyła we mnie w tam tej chwili gałąź i wiesz BUM!
Usmiechnął się
-ale i tak cię przepraszam
powiedziałam
-ale nie ma za co ... bardzo dobrze się mną zajełaś
popatrzył się mi w oczy
a ja unikając jego iskrzącego jak płomień spojrzenia
przedstawiłam się
-jestem Jessy
-a ja Matt
Uśmiechnełam się
-Matt...może opowiesz mi coś o sobie
-jasne...co chcesz wiedzieć?
-wszystko
uśmiechnełam się
(Matt?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz